Krymskie referendum strachu?

Na Krymie zakończyło się referendum. Głosować mogło 1533 tys. mieszkańców Według podanych dziś wstępnych wyników:


Głosowało 83,1%, czyli 1274 tys.
Pytanie 1.
Czy jesteś za ponownym zjednoczeniem Krymu z Rosją na prawach podmiotu Federacji Rosyjskiej?".
TAK odpowiedziało 96,77%, czyli 1233 tys.
Pytanie 2
Czy jesteś za przywróceniem obowiązywania konstytucji Republiki Krym z 1992 roku i za statusem Krymu jako części Ukrainy?
TAK odpowiedziało 2,5%, czyli 32 tys.
Oddano także 0,7% głosów nieważnych 9 tys.

Wszystko się zgadza i pozostaje tylko zaakceptować wolę przytłaczającej większości wyborców. Ludzie, według tych danych chcą włączenia Krymu do Rosji. Dalsza dyskusja wydawałaby się bezprzedmiotowa, gdyby nie badania, które przeprowadzono wcale nie tak dawno, bo między 16 a 30 maja 2013.
Według tych badań, którymi objęto 1200 dorosłych, stałych mieszkańców półwyspu sympatia dla pomysłu włączenia Krymu do Rosji nie była, nawet w przybliżeniu, tak powszechna. Można było także porównać wyniki z takim samym badaniem z 2011 i tu robi się jeszcze ciekawiej.
Pytanie:
Za przedstawiciela , której narodowości się uważasz, niezależnie od posiadanego paszportu?


Okazuje się, więc, że jeszcze w maju 2013 40% dorosłych mieszkańców Krymu. Dla ułatwienia nazwijmy ich wyborcami uważało się za Rosjan. Przyjmując, że uważający się za Krymian (Krymczan) też są prorosyjscy uzyskujemy 64% ogółu wyborców. Czyli, gdyby frekwencja w referendum wyniosła blisko 100% to, teoretycznie uzyskano, by wynik 64% dla przyłączenia do Rosji. Tak?

Otóż wcale nie tak ., Bo , jak się okazuje preferencje co do statusu Krymu nie do końca pokrywają się z deklarowaną tożsamością narodową.
Pytanie: Jaki powinien być według ciebie status Krymu?


Autonomia w granicach Ukrainy -53% Krymsko-Tatarska autonomia w granicach Ukrainy -12%
Obwód Ukrainy – 2% Oddzielony od Ukrainy i włączony do Rosji-23% Nie wiem 8%
To znaczy, że (najwyżej), zaledwie nieco ponad połowa Rosjan chciała w maju 2013 włączenia Krymu do Rosji.

Wczoraj w referendum na podobne pytanie, według podawanych nam danych pragnie tego 96,77% wyborców.
Do Rosji chcą, więc oprócz wszystkich Rosjan również Tatarzy, Ukraińcy i przedstawiciele innych narodowości.
Jak możliwe jest, by w ciągu, zaledwie 10 miesięcy zmienić także nastawienie wobec Rosji? Otóż niemożliwe i stąd wniosek, że wyników referendum nie można brać poważnie. Problem jednak istnieje, tyle , że nie ilustrują go paszporty ani przynależność narodowa wyborców.

W maju 2013 swój przyjazny i neutralny stosunek do Rosji deklarowało odpowiednio 68% i 26% wyborców, zaś do EU 14% i 70%. Nie lepiej w tym badaniu wypada Polska (10% i 77%) oraz USA (6% i 68%).

Dodatkowo wyborcy na Krymie w zdecydowanej większości chcieli integracji ekonomicznej Ukrainy w ramach Unii Celnej z Rosją, Białorusią i Kazachstanem (53%). Zaledwie 17% widziało wówczas Ukrainę w strukturach EU.
Wydaje się, więc, że w referendum zwyciężył strach. Strach nie tylko wobec rosyjskich karabinów, ale także przed zmianami zachodzącymi szybko na zachodzie kraju. Ten strach umiejętnie podsycał w ostatnich tygodniach Kreml malując plakaty z symbolami nazistowskich organizacji, które chciały zalać Krym.

Co może stać się teraz?
Teraz Krym ogłosi niepodległość, po czym zostanie włączony do Rosji. Proste prawda? No, nie do końca. Pamiętajmy o tym, że na Krymie wciąż stacjonuje kilka tysięcy ukraińskich żołnierzy. Są tam zakłady przemysłowe stanowiące własność Ukrainy. Co się stanie w sytuacji, gdy podjęta zostanie próba nacjonalizacji?

Wiemy, że referendum zostało sfałszowane. Jak zachowają się ci, którzy nie zgadzają się na integrację z Rosją? Ukraińcy, Tatarzy inni? Jeśli – załóżmy- wyjadą z Krymu to półwysep zamieni się, za wyjątkiem Sewastopola i Simferopola w bezludną pustynię.
Na Krymie 50% ludzi powyżej 18 roku życia nie pracuje. Połowa z nich to emeryci. Reszta studenci (7%), matki wychowujące dzieci (8%) i bezrobotni (6%). Szczególnie ta ostatnia wartość może ulec zmianie, gdy wstrzymane zostaną dostawy paliwa, żywności a przede wszystkim wody z Ukrainy. Entuzjazm demonstrowany dziś na ulicach krymskich miast może, więc wkrótce ustąpić frustracji w kolejkach po podstawowe artykuły żywnościowe i w domach pozbawionych prądu czy wody.

Krym jest prawie w 100% zależny od dostaw z terenów Ukrainy. Rosjanie dopiero planują wybudowanie mostu nad Cieśniną Kerczeńską. Potrwa to kilka lat i pochłonie miliardy. Te miliardy, których Rosja sama ma coraz mniej. Po zakończeniu horrendalnie drogich igrzysk w Soczi i w sytuacji wciąż spadających cen surowców (szczególnie ropy) Rosja musi przewidywać trudności ekonomiczne.

Sposobem jaki wymyślił Putin na ich przełknięcie przez rosyjski naród jest zjednoczenie we wspólnym zrywie. Wspólna sprawa. Zjednoczenie w pomocy rodakom z Krymu. Czy tylko z Krymu? Nie tylko. Trzeba pomóc wrócić „do domu” mieszkańcom wschodnich okręgów. Szczególnie Donbasu z jego kopalniami. Dlatego uważam, że Krym to dopiero początek.
Trudne czasy Putin usprawiedliwi koniecznością pomocy i barbarzyńskim sankcjami Zachodu.

Co można zrobić?

Można systematycznie wspierać integrację Ukrainy z Unią Europejską. Wspierać faktycznie poprzez zniesienie obowiązku wizowego, inwestowanie na Ukrainie, wykorzystanie grup eksperckich dla uzdrowienia chorych i korupcjogennych mechanizmów funkcjonowania tamtejszej gospodarki. Ukraina powinna stać się przykładem opłacalności integracji z UE. Opłacalności z punktu widzenia przeciętnego Ukraińca.

Kolejną, być może nawet pilniejszą sprawą jest uspokojenie nastrojów separatystycznych i nacjonalistycznych. Parlament w Kijowie nie utrzyma władzy, o ile nie stanie się on reprezentacją całej Ukrainy i wszystkich, bez wyjątku jej mieszkańców.

W tekście wykorzystane zostały wykresy i dane z badań
Public Opinion Survey Residents of the
Autonomous Republic of Crimea, May 16–30, 2013

przeprowadzonych przez
International Republican Institute
Baltic Surveys Ltd./The Gallup Organization
Rating Group Ukraine
przy finansowaniu przez Amerykańską Agencję Rozwoju Międzynarodowego USAID
Trwa ładowanie komentarzy...